coś się kończy, coś się zaczyna
w ruch już wprawiona czasu machina
nim się obejrzysz już cztery lata
nim wzrok odwrócisz – nawet pół świata
niezwykłe i nieodkryte przed nami lądy
rozległe, nieznane nam horyzonty
i pragnąć wystarczy, chcieć wystarczy
by dotknąć zapachu pomarańczy
by wiatru wschodniego usłyszeć wołanie
by ciało ludzkie zamienić w kochanie
by wszystkich bogów szczęścia mieć
wystarczy tylko bardzo chcieć
daleko smutne godziny odrzucimy
z kropli deszczu dobro uczynimy
nadziei umarłej życiem będziemy
dopóki sami nie polegniemy
dopóki niesione wysoko marzenia
nie spadną jak ikarowe pragnienia,
będziemy wolni, świadomi i ocaleni
będziemy miłością ciągle zdumieni
a gdy zdobędziemy te wszystkie szczyty
i obalimy pradawne mity
o losie ciężkim, niezwyciężonym
o życiu marnym, nieposkromionym
będziemy mogli zostawić ten świat
i ramię w ramię jak z bratem brat
przekraczać granice krain odległych
i tam oglądać wszystkich poległych
myślę, że to dobra okazja na takie słowa, trudno zmieścić w dwóch słowach cztery lata szkoły średniej, trudno ująć to nawet w oprawnej w skórę, sześćsetstronicowej księdze, ile z tych pożółkłych kart będzie zapamiętane na dłużej - to zależy tylko od Was... ja zapamiętam, że... może to... albo tamto... albo...
jest taka piosenka http://www.youtube.com/watch?v=YslqIkA8uMo
myślałby kto że nijak się ma do tematu
Nieuleczalnie jestem chora na słowa. Stąpam na cienkiej linie między imaginacją a rzeczywistością od ponad 20 lat.
Z nieludzko-ckliwego uczucia do słów.